Nie pisałem tego wcześniej. Jakoś tak tknęło mnie teraz 🙂 Przez kilka - kilkanaście lat uprawiałem tylko kulturystykę, zaniedbywałem rozciąganie, mobilność itp. Kiedyś ustaliłem sobie cel „zdobędę mistrzostwo PL i nic więcej mi już nie trzeba”. Zdobyłem. I co dalej? Nic. Pusto, osiągnąłem cel, który sam sam sobie ustaliłem. Ale… ubieranie skarpetek stawało się wyczynem, zabawa z dziećmi nie sprawiała przyjemności, bo całe ciało było „sztywne”. Trafiłem tutaj słuchając podcastów z Borysem. Mógłbym zacząć robić treningi rozciągające oglądając pierwsze lepsze filmy na YT? Mógłbym. Ale ja potrzebowałem autorytetu. Dobrze wiem, że oglądając podstarzałego pana w legginsach, który mówi mi co mam robić, skończę swoja przygodę na jednym, maksymalnie dwóch treningach. Robiąc treningi, nawet na najniższym poziomie (zardzewiałe małpy) Czuję, że nie jestem oceniany, ale pchany do przodu. Aż chce się pracować dalej :) Odkąd zacząłem swoją przygodę, czuję dużą różnicę w ogólnej mobilności i świadomość ciała. Piękna sprawa :) PS. Ostatnio pomyślałem sobie, że wkręcę swoje dzieciaki poprzez planszówke… A tu BAH!! Brak na magazynie :(