O ile rynki można opisać jako arenę nieskończonych możliwości, o tyle konfrontują one jednocześnie inwestorów z jednymi z najbardziej stabilnie utrzymującymi się, niekorzystnych z psychologicznego punktu widzenia warunków, jakie można sobie wyobrazić. Rynki zapewniają strukturę w postaci wzorców zachowań, które wskazują kiedy pojawia się okazja do kupna lub sprzedaży. Ale tutaj rola struktury się kończy, na prostym wskazaniu. Poza tym z puntu widzenia inwestora, nie istnieją sformalizowane zasady zachowania. Rynek nie ma początku, środka ani końca, jak w praktycznie wszystkich innych rodzajach aktywności, w których zdarza nam się uczestniczyć. To niezwykle istotna właściwość, mająca głębokie implikacje psychologiczne. Nic, czym zajmujemy się, żyjąc w społeczeństwie nie przygotowuje nas prawidłowo do efektywnego funkcjonowania w tym pozbawionym ograniczeń środowisku. Niezależnie od tego, co planowaliśmy, czy co chcieliśmy zrobić, może pojawić się nieograniczona liczba czynników psychologicznych, które sprawią, że się zdekoncentrujemy, zmienimy zdanie, przestraszymy się lub poczujemy nadmierną pewność siebie, innymi słowy czynników, które sprawią, że zaczniemy zachowywać się w niewłaściwy i niezamierzony sposób. Podczas handlowania na rynku formalne zakończenie nie istnieje. Rynek nie wyprowadzi nas z transakcji. Jeśli nie mamy odpowiedniej struktury psychicznej, aby kończyć transakcje w sposób, który zawsze będzie zgodny z naszym najlepiej pojętym interesem, to możemy stać się pasywnym przegranym. Oznacza, to że uczestnicząc w transakcji na której tracimy, to nie musimy nic robić, aby nadal tracić.