Treningi z Borysem zaczęłam z mega bólem pleców. Siłownia i bieganie poszły na urlop i skupiłam się na zardzewiałych małpach. Treningi robiłam jeden po drugim. Jak czas pozwalał to nawet codziennie. Były dni różne, większego i mniejszego bólu odcinka lędźwiowego, ale się zaparłam i choćby nie wiem co muszę, bo się uduszę 😂 Przeszłam całe zardzewiałe i wskoczyłam na raczkujące. Schemat ten sam trening jeden po drugim. Ósmy był już dla mnie wyzwaniem. Blokada w głowie z powodu pleców, coś nawet kliknęło w plecach 🫣, ale dałam radę 💪 I to był przełom. Plecy już mniej bolą, czuję się lepiej, faktycznie więcej luzu w ruchach. Napewno muszę popracować nad tylną taśmą, którą mam mocno spiętą. Jestem szczęśliwa, że widzę progres i wielką frajdę sprawiają mi te treningi. Wyglądają tak niewinnie, a kryje się w nich taka MOC. Czas na obóz 2 i pomyślę co jeszcze dorzucę. Chwalę się znajomym co teraz ćwiczę to tak patrzą na mnie 😳😳😳 aha aha pewnie jakaś odmiana gimnastyki dla inwalidów z kontuzjami 😂, ale jak im pokażę co to za ćwiczenia, że Borys to super gość z fajnym flow i ile tu fajnych osób ćwiczy z otwartymi głowami i sercem do ruchu to im się trochę zmienia punkt widzenia. Pozdrawiam wszystkich 😁