🚗 Nie mam u siebie żadnego auta na sprzedaż. Ani jednego. Nie mam placu. Nie mam magazynu. Nie topię kasy w aucie, które stoi i się kurzy. Wiem, jak to brzmi. Sam bym nie wierzył, gdyby ktoś mi to powiedział sześć lat temu, że będę zajmował się sprzedażą samochodów nie mając ich fizycznie u siebie. Bo jak zarobić na autach, skoro żadnego nie masz? Słysząc o sprzedaży samochodów pewnie od razu widzisz handlarza. Kupić taniej, opchnąć drożej i modlić się, żeby nie stało pół roku na placu. Kapitał, ryzyko, nerwy. I dlatego większość nawet nie próbuje. Bo „nie mam na to kasy" A tu jest myk, o którym mało kto mówi. 👀 Ja niczego nie kupuję. Stoję po środku. Między salonem a klientem. Klient dostaje ofertę przygotowaną przeze mnie oraz cenę, jakiej sam nigdy by nie wyrwał. A ja biorę za to prowizję. I teraz najlepsze: ile z tego potrafi wpaść. 💰 Gdybym Ci rzucił kwotę, pomyślałbyś, że ściemniam. Więc na razie sobie odpuszczę a będzie to materiał na kolejny wpis. Bo wiesz co? To naprawdę nie jest żadna filozofia. Jest tylko kilka rzeczy, które musisz ogarnąć, żeby to ruszyło. 👇 A teraz powiedz szczerze. Wiedziałeś, że można tak sprzedawać samochody nie mając ich fizycznie u siebie?