Temat, o którym mało kto mówi otwarcie, a który dotyka chyba każdego, kto kiedykolwiek grał imprezę.
Dla mnie niepicie w trakcie grania to kluczowa granica. I nie chodzi tu o moralizowanie - dla mnie chodzi o coś głębszego.
To jest moment, w którym decydujesz, czy jesteś na imprezie dla ludzi - żeby dać im energię, czytać parkiet, budować emocje - czy przychodzisz jako konsument, który po prostu też chce się bawić.
Kiedy pijesz za deckami, zacierasz tę granicę. A ja uważam, że właśnie ta granica definiuje profesjonalizm.
To oczywiście tylko moja wizja i moje podejście. Znam DJ-ów, którzy mają zupełnie inne zdanie i też robią świetną robotę.
Dlatego jestem ciekaw - jak wy do tego podchodzicie?
- Pijecie w trakcie grania?
- Macie jakąś swoją zasadę?
- A może kiedyś zmieniliście podejście po konkretnej sytuacji?
Piszcie śmiało 👇